To była spontaniczna decyzja.
Pierwszy dzień w Mendozie był bardzo intensywny. Zwykle to dzień organizacyjny – nowe mieszkanie, zakupy, sprawdzenie internetu, przygotowanie miejsca pracy, spacer po okolicy. Generalnie nuda.
Tym razem było inaczej. Wiedziałam, że mam mniej czasu niż zwykle ze względu na zaplanowany tydzień w Patagonii. Po szybkim rozpakowaniu się, zakupach itp, wyszliśmy na miasto. Nauczeni doświadczeniem, lepiej wybrać się do informacji turystycznej na początku pobytu niż na koniec 😉 A tutaj uwaga – informacja turystyczna wprowadza w błąd. Odniosłam wrażenie, że współpracują z konkretnymi biurami podróży, by sprzedać ich wycieczki niż doradzić najlepszą opcję dla turysty. Nauczka jest jedna – nie wierzyć w informacje nawet jeśli oczekujemy, że będą one uczciwe i szczere, jak to zwykle jest w informcji turystycznej.
Jedyną opcją na niedzielę, jaką mogli zaproponować, to wycieczka do Valle de Uco (ok 80 km od Mendozy), oczywiście zorganizowana z biurem podróży za 1800 ARS plus dodatkowe koszty związane ze zwiedzaniem winiarni i degustacją win. W ramach programu były zaplanowane 3 winiarnie (jedne z większych), więc wstęp do nich nie będzie zbyt tani i z pewnością kwota ta byłaby podwójna. W informacji turystycznej padło jednak jedno ważne zdanie: w niedziele wszystkie winiarnie są zamknięte. Możesz zwiedzić tylko te wybrane, które będą specjalnie otwarte dla tego biura podróży. Hmm. No dobra. Biuro podróży było już zamknięte, więc ewentualnie przed wyjazdem pójdziemy tam i może jeszcze będą mieć dla nas miejsce. Jak to dobrze mieć jednak więcej czasu do namysłu. Czasami spontanicznej decyzje są najlepsze w życiu. Ile rzeczy byśmy nie zrobili, gdy nie szybka decyzja bez analizowania i racjonalizowania? Niestety w tym wypadku dobrze się stało. Usiedliśmy na spokojnie z mapą, znaleźliśmy te winiarnie – otwarte każdego dnia, również w niedziele. I zaczęliśmy się zastanawiać, o co tu chodzi? Jak to się mówi, „koniec języka za przewodnika” to najlepsza metoda. Jeden z handlarzy mate na jarmarku podał nam kilka pomysłów na zwiedzanie winiarni, które okazały się strzałem w dziesiątkę! Przygotowaliśmy nasz plan na niedzielę 🙂
Argentyna jest piątym producentem win na świecie (rocznie produkuje ok 15 mln hl wina). Valle de Uco to najbardziej znany region, w którym powstają jedne z najlepszych win (3/4 krajowej produkcji). Urodzajna ziemia, górski klimat na wysokości 900 – 1200, a nawet 1700 m. npm, otoczony szczytami Andów., do tego ok 250 słonecznych dni w roku, niewielki deszcz i duże różnice temperatur dziennych i nocnych, sprawiają, że jest to raj dla winogron (i nie tylko!).
Valle de Uco tzw. trójkąt, na który składają się trzy regiony: Tupungato, Tunuyan i San Carlos.
Mimo że znacznie bliżej Mendozy jest Tupungato, a nie Tunuyan, to leży daleko od głównej drogi i dojazd autobusem trwa ok 3 godzin w jedną stronę. Ale za to bardzo łatwo można dojechać do Tunuyan – w mniej niż 1,5 godziny. Stamtąd można wypożyczyć rower (ok 20 zł za dzień) i można ruszać śladami najlepszych win. Plan idealny, który nie przewidział jednej rzeczy – w Tunuyan jest tylko jedna wypożyczalnia rowerów. Wydawałoby się, że w sezonie letnim, nbajbardziej turystycznym, będzie otwarta, bo to główny czas zarobków. Jednak to Argentyna i biznes można tu zamknąć nawet na cały miesiąc! My mieliśmy tego pecha, że wypożyczalnia rowerów była zamknięta z powodu wakacji, więc cały plan prysł. Pozostała jedyna opcja – taksówka. Znaleźliśmy winiarnie bliżej miasteczka, do których dotarcie nie będzie kosztowało majątku. Kilka z nich było już zamkniętych, kolejna, ok 20 km dalej – Piedra Negra, otwarta do 17! Idealnie. Dojazd taksówką to ok 20-30 minut i wysiadasz na małej ulicy przecinającej pola winogron.
W winiarni Piedra Negra (Czarna Skała) mieliśmy indywidualne zwiedzanie połączone z degustają ich wina, które trwało ok godziny. Była już prawie 16, kolejna winnica była ok 2 km dalej, więc pół godziny drogi w pełnym słońcu, a pewnie będzie już zamknięta. Ochroniarz winiarni, bardzo rozmowny, opowiedział nam, które winiarnie w okolicy warte są zwiedzenia i polecił również małą wioskę górską Manzano Historico. Łatwy sposób na podróżowanie, gdy nie masz nic do stracenia – autostop. Po 5 minutach zatrzymał się samochód jadący właśnie do Manzano Historico. Idealnie! Winiarnie już widzieliśmy. Kolejna będzie taka sama 😉 więc można je już odpuścić i zobaczyć wioskę pośród gór w zamian. Czemu nie! 🙂
Dotarliśmy do Manazo Historico. Ciekawa wioska wypełniona argentyńskimi wakacjuszami. Relaks, głośna muzyka, zabawa, wino w małych baniaczkach, gril, dzieci na placu zabaw. Ogólnie sielanka. Co ciekawego jest w tym miejscu i czy warto o nie zahaczyć? Tak, ale moim zdaniem wystarczy na jeden dzień, jeśli nie planujesz dłuższych trekkingów po górach. Bo właśnie te góry dookoła są niesamowite! Gdzie nie spojrzeć, otaczają tę wioskę na wysokości 1800 m.npm. Na pewno warto rozważyć dłuższą wycieczkę po szlakach. Można też wynająć konia (400 ARS/godzinę), także bez przewodnika, aby zobaczyć okolice tamtejszej rzeki. Nie można pominąć punktu widokowego – godzina wspinaczki, czy wejścia na pomnik Retorno a la Patria (Wróć do Ojczyzny), który został zbudowany z okazji 100-rocznicy śmierci Generała San Martin. A pierwsze co zobaczysz w wiosce, w jej centralnym miejscu, to rzeźba Luisa Javina Sisary ze złotego drewna dębowego Chrystusa Bractwa, która ma dziewięć metrów wysokości.
Z powrotem do Tunuyan odchodzi autobus o 18:30. Stąd autobusy do Mendozy odjeżdżają dość często, ostatnie są ok godz. 22 i nawet 00:30.
Plan był więc idealny, a wyszło jak zwykle 😀 Co i tak dobrze się stało, bo zobaczyłam Valle de Uco w większym urozmaiceniu. Nie można chcieć więcej! 🙂