Guayaquil to miasto położone blisko wybrzeża. Do najbliższej plaży jest ok 80 km. Las Playas jest miejscem wypadowym dla mieszkańców Guayaquil i okolic.

Jak tam dojechać?

Z Terminal Terrestre co chwila odjeżdżają autobusy między innymi do Playas Villamil. Według informacji na dworcu droga zajmuje ok 1,5 godziny. Jest to prawda, ale chyba tylko wtedy, gdy leje deszcz i nikt tam nie jedzie 😉 Przede wszystkim w weekend oraz w wolne dni w Ekwadorze dojazd do Las Playas trwa znacznie dłużej. Wzdłuż całej drogi od Guayaquil do Las Playas poprowadzona jest ścieżka rowerowa, oddzielona od jezdni, więc wydaje się bezpiecznym rozwiązaniem dla sportowych śmiałków. Bilet na autobus można kupić w okienku 91. Kosztuje 3$. Przystanek jest na 1. piętrze, stanowisko 53. Łatwo jest je odnaleźć. Dworzec jest dobrze oznakowany, a ludzie chętnie służą pomocą.

Na podróż w szczytowym czasie należy zaplanować trochę więcej czasu. Nasz wypad na plażę zaplanowaliśmy na sobotę. Z dworca odjechaliśmy o godz. 11. Autobus omija najbardziej zakorkowane miejsca, więc jazda przez miasto odbywa się bez większych problemów. Po drodze jeszcze jeden dworzec w północnym kierunku i autobus zawraca na południe do głównej drogi prowadzącej nad wybrzeże. I tu zaczyna się prawdziwa droga. Korki są takie, jak pierwszego dnia wakacji w Polsce. Wszystko stoi, łącznie z powietrzem. Szybciej można iść niż jechać, ale klimatyzacja w autobusie to zbawienie.

Zółwim tempem jedziemy przez ok 40 km, aż do skrzyżowania, po którym dwa pasy przechodzą w trzy i w końcu zaczyna się jazda. I tak po 3,5 godzinie dojeżdżamy na miejsce.

Las Playas to małe miasteczko. Parę ulic, sklepiki z plażowym zaopatrzeniem, tanie restauracyjki. No właśnie, nawet zbyt tanie. W tym mieście jadłam najgorszego kurczaka w moim życiu. Na ruszcie wyglądał pięknie. Rumiany, świeżutki, gorący. No cóż, smakował jak guma.

Po pierwszych doświadczeniach jeszcze tylko kubek lemoniady, czyli zimnej, słodzonej wody z wyciśniętą limonką przed poddaniem – lemoniada tylko z nazwy.

Ruszyliśmy w kierunku plaży. Miejsce super. Za małymi restauracjami z szybkim jedzeniem jest długi rząd namiotów, parasoli i leżaków. Wypożyczenie 2 leżaków z parasolem kosztuje 6$/ cały dzień. Plaża jest dość szeroka. Każdy znajdzie na niej miejsce dla siebie. Gdzieniegdzie można spotkać turystyczne namioty, jak parawany na polskiej plaży 😀

Ocean cudowny! Woda ciepła, duże fale, piaskowe dno. Nie dziwię się, że mieszkańcy okolicznych miejscowości tłumnie przybywają nad wybrzeże. Zdala od miejskiej dżungli, unoszącego się gorącego i nieruchomego powietrza, kąpiel w oceanie to marzenie. Nie czuć pośpiechu, nie ma lansu, każdy spędza czas jak chce. Spacery, dołki i górki z piasku, puszczanie na sznurku latających samolocików ze steropianu, i najfajniejsza zabawa – łamanie fal. W to bawi się każdy – i dzieci, i dorośli. Spokojnie można spędzić tam cały dzień. Szczególnie, jeśli co chwilę ktoś sprzedaje małe przekąski lub lody i zimne napoje. Obok plaży, na zewnątrz, są też prysznice oraz miejsce na przebranie się.

Wypad z Guayaquil do Las Playas zdecydownie warto zaplanonować podczas dłuższego pobytu w tym mieście. Do tej pory, podczas naszej ponad półrocznej podróży, była to druga plaża, którą w ogóle odwiedziliśmy.

Autobusy z powrotem do miasta odjeżdżają równie często, a ostatni jest ok 20:30. W centrum przy głównej ulicy są dwa małe dworce, dwóch różnych firm przewozowych. Standard autobusów jest identyczny. Bilety prawie w tej samej cenie, więc nie ma różnicy, który wybrać. Wieczorem droga powrotna była już krótsza i po 2 godzinach byliśmy na dworcu w Guayaquil.

Similar Posts