Ingapirca to miejsce zbudowane w XV wieku przez rdzenną ludność Canari, którą później próbowali podbić Inkowie. Próbowali, bo średnio im wyszło podbijanie terenów obecnego Ekwadoru i dokonali tego poprzez małżeństwo z księżniczką Canari. Dlatego też nie ma w Ewadorze okazałych inkaskich budowli. Te w Ingapirka to najważniejsze i największe ruiny Inków w Ekwadorze. Przyznam, że po obejrzeniu mnóstwa ruin inkaskich w Peru, te tutaj nie robią wrażenia. Jednak są tak blisko Cuenca, że można zorganizować do nich jednodniową wycieczkę poza miasto.

Jak dojechać?

Z Terminal Terrestre w Cuenca jest autobus bezpośrednio do Ingapirca. Są również autobusy z przesiadką w Tumbes, jednak nie ma sensu wybierać tej opcji. Autobus bezpośredni odjeżdża o 9 rano, ze stanowiska przy pierwszej bramce. Bilet w jedną stronę kosztuje 3,50 $. Od razu warto kupić bilet powrotny na ten sam autobus, który odjeżdża do Cuenca o 13:30.

Po 2 godzinach jesteśmy w Ingapirca przy samym wejściu do budynku, by kupić bilet. Do autobusu powrotnego jest 2-2,5 godziny. To zdecydowanie wystarczający czas na zwiedzenie ruin, podziwianie krajobrazu i doliny w oddali, przejście drogą poza ruinami, by zobaczyć słynną skałę, która przypomina twarz Inka, zjeść szybki lunch za 2,50 $, czy kupić pamiątki. Bilet na zwiedzanie ruin kosztuje 2,50 $ i w cenie zawarte jest już oprowadzenie po ruinach z przewodnikiem. Istnieje też możliwość wycieczki z przewodnikiem w języku angielskim. Nie ma możliwości spaceru po ruinach bez przewodnika. Może i dobrze, bo przejście samemu przez to miejsce nic nie wniesie, nie dowiemy się zbyt dużo, ponieważ opisy na tablicach są dość skąpe albo nie ma ich w ogóle. Oprowadzenie po ruinach zajmuje ok pół godziny.

Ruiny

Ingapirca w języku quechua znaczy Ściana Inków. Podobno odgrywała rolę miliatarną, jako fortyfikacja, aby dominować nad północną częścią imperium. Budowle mają połączony styl Canari i Inków. Do części z nich była używana zaprawa (budowle Canari), ale na przykład Świątynia Słońca została zbudowana w stylu Inków, bez zaprawy, z idealnie dopasowanych do siebie kamieni. Tak więc Inkowie i Canari żyli razem w tym samym miejscu, szanując swoje różne wiary – Canari uprawiali kult kiężyca, Inkowie – słońca. Inkowie pomogli Canari ulepszać ich miasta, i tak powstała obecna Cuenca, wcześniej nazywana Tumebamba lub Pumapungo, i której historyczne centrum od 1999 roku jest wpisane na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO.

Zwiedzając ruiny przejdziemy obok zbiorowego grobowca. W centralnym punkcie pochowany był lider społeczności – kobieta, wraz z całym bogactwem, ozdobiona biżuterią, a wraz z nią ok 10 członków plemienia, nie mających nic, symbolizowali podążanie za swoim liderem. Ginęli oni wówczas „na żądanie” jednocząc się z przywódcą.

Tumba Canari
Ziemianki, w których przechowywane było jedzenie

Po drodze do świątyni mijamy kilka głazów. Jeden z nich pełnił rolę zaawansowanego kalendarza astronomicznego. W powierzchi ma wyrzeźbione dziury, w których po nalaniu wody Canari obserwowali odbicie księżyca w każdym księżycowym miesiącu roku. System ten został odkryty przez poskiego doktora Uniwersytetu Warszawskiego – Mariusza Ziółkowskiego.

Kalendarz astronomiczny Ingapirca

Temple del Sol, czyli Świątynia Słońca. Została wybudowana w stylu Inków, czyli każdy kamień idealnie pasuje do siebie bez użycia zaprawy.
Wyjątkowość świątyni w Ingapirca polega na tym, że jako jedyna świątynia Inków ma kształt owalny. Została zbudowana na wzgórzu z uwzględnieniem ich astronomicznych przekonań. Na szczycie świątyni postawiona była mała komora, przez której drzwi, w czasie przesileń każdej pory roku, słońce oświetlało wewnętrze świątyni i promienie padały na odpowiednio ustawione posągi.

Świątynia słońca w Ingapirca
Ruiny kaplicy na szczycie świątyni

Po przejściu przez ruiny Ingapirca można iść na spacer do skały La Tortuga czy też Cara del Inca (Twarz Inka). Ze ścieżki jest piękny widok na świątynię. Spacer tą dodatkową trasą zajmuje ok 40 minut.

Ścieżka do skały Cara del Inca

Mówi się, że Inkowie wybrali Ingapirca na budowę świątyni słońca właśnie ze względu na skalę Cara del Inca. Miała ich chronić i pilnować. Ingapirca miała podobno spełniać funkcje militarne, jako forteca, by dominować nad północną częścią ich imperium.

Skała Cara del Inca przypominająca twarz Inka

Warto też znaleźć chwilę czasu na spróbowanie pysznego napoju – chicha. W Ingapirca jest to chicha de jora, równie dobra jak w Peru. To sfermentowany napój jest głównie przygotowywany z quinoa. Ma on długą tradycję, ponieważ był przygotowywany przez Inków i spożywany w czasie ich licznych rytuałów. Może zawierać niewielką ilość alkoholu. W Ekwadorze nie ma zbyt wielu miejsc, gdzie można napić się chichy, dlatego zdecydowanie polecam wykorzystanie tej sytuacji w Ingapirca.

Similar Posts