Fabryka czekolady Fatima powstała w 1942 roku i od tamtej pory nieprzerwanie produkuje czekolodę. Jest to pierwsza fabryka czekolady w Cuenca. To miejsce pachnące nie tylko czekoladą, ale i historią.
Znajduje się po drugiej stronie rzeki od historycznego centrum miasta, w niepozornym domku przy małej, nieruchliwej uliczce. Na ścianie namalowany jest szyld i kontakt. Obok zamknięte drzwi i dzwonek. Aby wejść do środka należy zadzwonić i poczekać kilka minut aż ktoś otworzy. Zwiedzanie fabryki jest tylko w języku hiszpańskim, trwa około godziny i odbywa się podczas jej pracy. Pomiędzy 13 a 14 fabryka jest nieczynna, potem znów działa do 17. Turyści są wpuszczani tylko ok godz. 11 i zwiedzanie później nie jest możliwe.

Przewodnikiem jest przemiła kobieta, która pracuje tam już 8 lat. Wielkim zaskoczeniem dla mnie było, że w fabryce czekolady pracuje jedynie 6 osób! Kilka z nich już ponad 20 lat. Są jak mała rodzina i dzień pracy zaczynają od wspólnej kawy.
Fabryka jest bardzo mała. Ma parę pomieszczeń, w których odbywają się kolejne procesy produkcji. Na początku dowiadujemy się o rodzajach owoców kakao. Jedne są naturalne, lekko brązowe i mają delikatny aromat, a owoce kakao uzyskuje się po 3 latach od ich urpawy. Drugie rosną zdecydowanie szybciej, mają mocniejszy smak i zapach oraz czerwoną barwę. Często miesza się te dwa rodzaje owoców dla uzyskania zrównoważonego smaku.
Owoce kakao. Po lewej te naturalne, po prawej czerwone.
Owoce kakao są sprawdzane ręcznie, te dobre oddzielane od pustych lub słabej jakości. Następnie przechodzą proces palenia w wielkim kotle. Kolejnym krokiem jest czyszczenie ich ze skorupek i mielenie. Rozdrobnione owoce kakao przechodzą przez kolejną maszynę, z której do wiader sączy się gorąca czekolada. Tłoczona prosto z owoców. W kolejnym etapie czekolada z wiader jest ręcznie formowana. Jeśli jest formowana rano lub w nocy, gdy jest chłodniej, cała masa pozostaje spójna. Wówczas małe czekoladki mają jednolity kolor ciemnobrązowy. W przypadku formowania ich w cieple, masło oddziela się od reszty i czekoladki mają kolor mieszany brązowo-kremowy. Co ciekawe, niektórzy nie mogą formować czekoladek zachowując jednolitą masę, ponieważ ich ręce są za ciepłe i powodują oddzielenie się masła od pozostałej masy. Inną formą zastygania czekolady jest odlanie jej formy na liściu. Taka „liściasta” czekolada waży ok 3 kg. Po zastygnięciu pakowane są do torebek i sprzedawane. Można je kupić na miejscu, jak i w małych sklepikach w mieście.
Taka czysta 100% czekolada bez żadnych dodatków jest świetną bazą do dalszego przyrządzania potraw z niej. Nadaje się do pieczenia ciast, różnych dań i deserów, jak i przyrządzenia gorącej czekolady do picia. Jest bardzo aromatyczna, mocna w smaku i co najfajniesze, naturalna w 100%. My lubimy robić z niej własną czekoladą dodając do tego różne przyprawy, w zależności od upodobań, jak np. chilli albo cynamon, mleko w proszku, często też z dodatkiem masła kakaowego, które kupujemy oddzielnie. Mieszamy wszystko z bardzo małą ilością wody i gdy ma odpowiednią gęstość robimy małe czekoladki na złotku i odstawiamy je do lodówki. Po 30 minutach czekolada nie ma super stałej postaci, ale można ją jeść. Jest prze-pysz-na! Nasza tradycja robienia własnej czekolady wzięła się z Peru, gdzie jest tam mnóstwo czekolady ze 100% kakao, bez żadnych dodatków. Kupienie w Peru dobrej czekolady gotowej do jedzenia nie było proste. Jeśli gdzieś już była, to sporo kosztowała, a nie smakowała tak jak nasze polskie czekolady. Postanowiliśmy więc robić naszą własną 🙂