Rzadko czegoś żałuję, ale tego, że miesiąc spędziłam w Guayaquil jest mi bardzo szkoda. Drogo, nie ma nic ciekawego, nie jest bezpiecznie. Miesiąc to zdecydowanie za długo na to miejsce. Mam poczucie, że straciłam jakiś czas w Ekwadorze, który mogłabym spędzić dużo lepiej i ciekawiej, tym bardzeiej, że wizę mam jedynie na 3 miesiące. A czas leci. Jedyna dobra rzecz, to zaczęłam tam pisać i dzięki temu mam zamiar kontynuować swój tygodniowy dziennik 🙂

Po Guayaquil Cuenca wydaje się być rajem. Gdyby nie to, że tu również nie jest najtaniej, byłoby to idealne miejsce na dłuższy pobyt, poznanie kultury, zaklimatyzowanie się w nowym kraju. Historyczne centrum wpisane jest na listę UNESCO.

I Nie dziwię się. Jest przepiękne. Architektura zachwyca, a jednocześnie można poczuć powiew nowoczesnego świata. W sklepach jest więcej zachodnich produktów, które czasami przypominają dom. Ulice są czyste. W parkach można znaleźć małe zewnętrzne siłownie, z których wiele osób korzysta, są tam drewniane ławki i postacie wyżeźbione w starych, martwych drzewach. Nie ma obaw przed wieczornym wyjściem na miasto, powrotem do domu, gdy jest już ciemno, co było nie do pomyślenia w Guayaquil. Pogoda jest super. Deszcz pada tylko od czasu do czasu, słońce świeci, jest przyjemnie ciepło. I pomyśleć, że mogłabym tu być o miesiąc dłużej 🙂

Similar Posts